EKSKLUZYWNIE Z... ARNEJ | WeLoveTrance.pl
 


 
strona główna  



EKSKLUZYWNIE Z... ARNEJ

Od większości producentów odróżnia Cię to, że swoją pasję muzyczną odkryłeś stosunkowo późno. Kiedy dokładnie zdałeś sobie sprawę, że muzyka to jest to i czy było trudno postawić wszystko na jedną kartę?
Kiedy uświadomiłem sobie, że to jest coś, co chcę robić, był to koniec roku 2007 czy coś koło tego. Robiłem muzykę dla zabawy. Jeśli ktoś chciał ją zagrać, to był to dla mnie zaszczyt i przywilej i pomyślałem, że tak właściwie to naprawdę fajne, że ktoś chce zagrać moją muzykę, ale nie był to powód, dla którego tworzyłem. Później zauważyłem, że coraz więcej ludzi zaczyna zwracać uwagę na moje utwory na zasadzie „Hmm, może da się coś z tym zrobić”. Myślę, że pierwszą produkcją, która mi to uświadomiła, było They Always Come Back. Moja muzyka zawsze była bardzo melodyczna, ale melodyczna nie zawsze oznacza, że sprawdzi się na parkiecie. They Always Come Back było pierwszym utworem, który mi to uświadomił. Niemniej jednak mogę mieć wiele emocji i świetną melodię i nadal stworzyć nagranie, które znakomicie sprawdzi się w klubach i na festiwalach. Od tamtej pory kontynuuję moją muzyczną podróż i nie widzę siebie robiącego cokolwiek innego, przenigdy. Liczy się tylko muzyka i djing.



Zaczynałeś 15 lat temu od projektowania dźwięku do gier wideo. Nadal się tym zajmujesz?
Nie, niestety było to tak czasochłonne, że nie było szans, żebym pracował nad grami wideo i w tym samym czasie skupiał się na mojej muzycznej karierze i djingu. Dzień jest za krótki na to. Prawdopodobnie spędzałbym 18-19 godzin dziennie pracując nad obiema tymi rzeczami, a kiedy spędzasz tak dużo czasu na pracy, to jedna część na pewno ucierpi. Ciężko było zrezygnować z pracy nad grami wideo, ale kto wie, nigdy nic nie wiadomo. Mogę zostać w branży, ale zawsze mogę też wrócić do tego, więc nie wiem, zobaczymy.

Jesteś perfekcjonistą. Co w takim razie sądzisz np. o live actach, które w większości są improwizowane?
Tak, to prawda, jestem perfekcjonistą. Na temat bycia perfekcjonistą powiem tyle: to dar, ale również klątwa, ponieważ nigdy nie jesteś zadowolony z rezultatu w 100%. Zawsze będzie coś, co chcesz zmienić, zwłaszcza w czymś twórczym. Część samego artysty, która nigdy nie jest tak naprawdę ukończona. Jest naprawdę trudno coś po prostu odłożyć do szuflady, bo powiedzmy, że coś uznajesz za skończone, a dwa miesiące później znajdziesz inne rzeczy, które chcesz zmienić. Jak to w sztuce, czy jest to rysowanie czy malowanie, zawsze będzie coś, co chciałbyś zmienić. Musisz jednak dojść do jakiś wniosków lub podjąć decyzję, że dosyć tego i trzeba przejść dalej do kolejnego etapu.



Uważasz, że żeby osiągnąć sukces, trzeba mieć dopracowany każdy szczegół swojej marki?
Chciałbym powiedzieć, że to prawda. Mam na myśli, że sukces przychodzi w wielu różnych formach. Musisz po prostu był skupiony i oddany temu co robisz. Przykładanie wagi do szczegółów jest raczej cechą, z którą się rodzisz. Nie każdy ma oko do szczególików, ale nie musisz mieć oka do szczególików, żeby osiągnąć sukces. Tak więc to na pewno pomaga w jakiś sposób, ale myślę, że nie jest jakimś wymogiem.

Z czym może być kojarzona Twoja marka?
Moja marka, styl zdecydowanie jest nastrojowy, przepełniony emocjami, zawierający wiele melodii silnie zabarwionych emocjonalnie. Jeśli o mnie chodzi, każda produkcja zaczyna się od melodii, a później dopiero kształtuję całą resztą właśnie wokół tej melodii. Nigdy nie pracuję odwrotnie, czyli najpierw jakiś fajny beat a później dobieranie do niego jakiejś fajnej melodii. Nie, melodia jest najważniejsza, ponieważ ona jest historią, a ja opowiadam kolejne jej rozdziały.



Giuseppe Ottaviani powiedział, że live act dlatego jest taki wspaniały, ponieważ pojawia się taka więź pomiędzy publicznością a muzyką, oddziałują na siebie nawzajem, a DJ jest jakby łącznikiem. Ty podczas występu nie grasz na żadnym instrumencie, czy mimo to też masz takie odczucia jak Giuseppe?
Kiedy występujesz, czy to z instrumentem czy też grając jakąś ścieżkę, to cały czas jest to występ. Całkowicie zgadzam się z tym, co Giuseppe mówi, ale nie jest to rzecz, która przychodzi natychmiastowo. Kiedy zaczynałem grać byłem bardzo zdenerwowany na scenie i rzadko patrzyłem na tłum, ponieważ miałem wrażenie typu: „O mój Boże, ale oni się na mnie gapią! Szukają błędów, które na pewno popełnię!” Tak więc ta więź jest rzeczą naturalną, ale przychodzi z czasem. To nie jest tak, że naciśniesz sobie guziczek i nagle jesteś świetnym artystą na scenie. Potrzebujesz interakcji z publicznością, w przeciwnym razie możesz po prostu zapuścić płytę i DJ w tym momencie jest tam zbędny, skoro wszystko co zrobisz to gapienie się na sprzęt i zero kontaktu z tłumem. Właśnie dlatego ktoś taki, jak Armin van Buuren jest taki dobry w tym, co robi. Uważam, że ludzie widzą to, że on naprawdę dobrze się bawi w czasie występu. To nie jest tak, że gra tylko stos nagrań, on ma świetną zabawę i tłum reaguje tak samo, też świetnie się bawi. Wniosek z tego taki, że trzeba współdziałać z publicznością.



Wiesz już co dzisiaj zagrasz?
Oczywiście! Każdy DJ jest przygotowany. Zawsze mam coś w rodzaju planu rzeczy, które prawdopodobnie będę chciał zagrać, a jakiekolwiek zmiany następują w chwili, kiedy wychodzi się na scenę i gra pierwszy utwór, to jest zazwyczaj taki punkt rozpoznania i to nakierowuje cię, co powinieneś zagrać jako następny utwór. Taki plan nie zawsze się sprawdza. Czasami, a właściwie często musisz improwizować, ale jestem szczęśliwy, że miałem okazję grać w Polsce wiele razy, więc jest to z moich ulubionych miejsc, w których występuje i jestem całkiem pewny, że wiem co chcą usłyszeć i dostaną dokładnie to.
W takim razie rozpoznanie w gustach publiki danego kraju jest dobrym zaleceniem.
Oczywiście. Zdecydowanie. Każdy kraj ma swój własny, kulturowy sposób wyrażania jak kocha muzykę i uważam Polaków za najbardziej ekspresywnych. Za każdym razem kiedy tu gram, każda osoba w tłumie, z przodu i z tyłu, podnosi ręce do góry i naprawdę, naprawdę lubi muzykę i to jest naprawdę ważne. Nie są na imprezie dlatego, że jakiś topowy DJ gra. Są tam, bo kochają muzyką i co ważniejsze znają muzykę. To jest niesamowicie ważne.



Czy możemy prosić o kilka słów dla WeLoveTrance.pl?
Mam nadzieję, że wielu z Was jest tutaj dzisiejszego wieczoru i mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić. Nie wiem kiedy wywiad się ukaże (uśmiech), ale jutro wystąpię na afterparty, więc dostaniecie dwa występy Arneja w dwa dni. Będzie wesoło!

Dziękuję bardzo!
Dziękuję i widzimy się na moim secie!

Wywiad przeprowadziła i przetłumaczyła Marta Waluś

 

 

    96 k | 192 k 96 k | 192 k 96 k | 192 k

Kontakt z serwisem Copyright © 2008 - 2017 WeLoveTrance  
statystyka