EKSKLUZYWNIE Z... EMILL | WeLoveTrance.pl
 


 
strona główna  



EKSKLUZYWNIE Z... EMILL

Mały wielki miłośnik muzyki elektronicznej - tak najprościej można by określić naszego dzisiejszego rozmówcę. Zbyszek na co dzień porusza się na wózku, ale to nie przeszkadzało mu stać się międzynarodowym klubowiczem, następnie DJem, a ostatnio również współzałożycielem kolektywu Trance Chasers. WeLoveTrance.pl miało okazję gościć 11.01.14r. na Planetarium: Chapter 4 w klubie Młotkownia w Tychach, gdzie odbyliśmy rozmowę z Emillem!



www.facebook.com/emillofficial
www.mixcloud.com/emill


Cześć Emill! Nadal jesteś pasjonatem muzyki elektronicznej w niemal każdym jej wydaniu czy może jednak krąg zainteresowań zawęził się do trance?
Cześć :) Tak, jestem dumny z tego, że mogę o sobie powiedzieć, że słucham naprawdę bardzo wielu odmian elektroniki. Tak było, jest i myślę, że tak już zostanie. Co prawda czasem przychodzą momenty, że jestem jakimś stylem w muzyce znużony, wtedy wystarczą małe "wakacje" od danego klimatu, przerwa w imprezach z danego stylu, nacisk na inne - głowa się odświeża i z przyjemnością po jakimś czasie mogę do tych odstawionych brzmień powrócić. No i oczywiście są takie nurty w muzyce, które nigdy mi się nie znudzą - tak jest na przykład z melodyjnym uplifting trance.

Jesteś współzałożycielem kolektywu Trance Chasers. Opowiedz nam coś więcej o tym projekcie.
Na powstanie Trance Chasers złożyło się kilka rzeczy. Odczuwana od kilku lat potrzeba zrobienia czegoś trance'owego na Śląsku (tym silniejsza, że takich imprez tu praktycznie nie ma), obserwowanie jak wygląda organizowanie imprez i eventów. Odkrycie - po kilku latach - odpowiedniego miejsca na taką imprezę, czyli tyskiej Młotkowni, której szefostwo nie jest nastawione jedynie na szybkie zgarnięcie kasy i z którą rewelacyjnie nam się współpracuje, tym bardziej, że są otwarci na różne style muzyczne, nie tylko wszechobecne klimaty techno-podobne. No i spotkanie odpowiednich ludzi - cały ten mój zwariowany wstępny plan i znalezienie miejscówki byłyby niczym, gdyby nie Łukasz aka. Psysutra, który w nieznany nam obu do dzisiaj sposób dał się namówić na współpracę przy kolejnych imprezach, co jest tym bardziej szalone, że jako producenta związanego dość mocno ze sceną psy-trance, odrzuca go większość typowego "trensu" :) Ale dzięki tej mieszance, którą później uzupełnił trzeci członek naszego kolektywu - Uzeyros, również tak jak i ja, miłośnik uplifting trance, rozkręcamy teraz chyba jedne z najbardziej oryginalnych imprez w regionie, a może i poza nim? Postawiliśmy w nich bowiem na dwa znaki rozpoznawcze - mieszankę stylów i podgatunków trance, z psychedelic i goa trance włącznie. Bez patrzenia na daty i okresy oraz niespotykane chyba nigdzie poza imprezami psy-trance dekoracje (i tutaj wielkie uznanie należy się Łukaszowi, który zawsze ma na ten temat mnóstwo pomysłów, choć przy ich realizacji pracuje o wiele więcej osób), zamiast typowych klubowych światełek. Niektóre z tych dekoracji to prawdziwe dzieła sztuki, ale żeby się o tym przekonać trzeba je zobaczyć na własne oczy.



Chciałabym zapytać o Twoją działalność jako organizator imprez w kontekście tego, że poruszasz się na wózku. Ogólnie żyjemy w takich czasach, że osoby niepełnosprawne mają wiele udogodnień, ale nie zmienia to faktu, że na pewno wózek czasami przeszkadza w organizacji. Jak Ty sobie z tym radzisz?
Normalnie :) A tak mówiąc serio - na szczęście mój stan zdrowia jest taki, że jestem w dużym stopniu samodzielny. Poza tym to nie jest tak, że osoba niepełnosprawna czegoś nie może - może, tylko po prostu robi to inaczej niż osoba zdrowa. Na wszystko jest jakiś sposób, większość problemów można jakoś ominąć, a każde "nie uda się, nie potrafię, nie zrobię" siedzi tylko w głowie. No i oczywiście ważne jest tutaj podejście innych ludzi. Miałem o tyle szczęście, że spotkałem w swoim życiu mnóstwo osób, które mi w jakiś sposób pomogły, czy to poznając z kolejnymi osobami związanymi z branżą, czy wspierając dobrym słowem czy w końcu motywacyjnym kopem w 4 litery :) Tak samo jest z organizacją imprez - działając samemu na pewno niewiele bym zrobił, ale, że w TC jest nas trzech, a do tego mnóstwo osób wokół nas - wszystko jakoś się kula.

Oprócz organizowania imprez sam także grasz i jesteś bardzo aktywnym klubowiczem, który na eventy udaje się nawet do Pragi czy - jak w tym roku - do Amsterdamu. Muszę przyznać, że to naprawdę godne podziwu! Zastanawia mnie tylko, jak kluby przygotowane są na występ niepełnosprawnego DJa, a eventy na przyjęcie niepełnosprawnych klubowiczów. Miałeś kiedyś jakieś problemy z tego tytułu w Polsce lub za granicą?
Jak już wspomniałem, jestem względnie sprawny, więc tak naprawdę nie potrzebuję jakiś wielkich udogodnień. Do grania wystarczy mi hoker lub nieco obniżona konsoleta, wszelkie inne problemy typu schody pokonuje dzięki pomocy znajomych lub ludzi pracujących w danym miejscu. Chyba tylko raz był problem z ochroną klubu, która nie była skora do współpracy, gdzieś w Krakowie, ale nie pomnę już nazwy. Ale nie da się ukryć, że są miejsca, które osobom bardziej niesprawnym ode mnie przysparzają więcej problemów. Tylko, że to trochę takie zamknięte koło - właściciele klubów nie starają się o odpowiednie udogodnienia, bo nie mają takich klientów, a niepełnosprawni nie chodzą do klubów bo nie mają udogodnień. Co do eventów - zależy od miejsca. Jeśli jest to hala, która ma tylko jeden poziom, tak jak jest na przykład na ASOT w Holandii, problemu nie ma. Trochę pod tym względem rozczarowało mnie Transmission w Pradze, gdzie nie rozwiązano kwestii schodów, nie dało się ich ominąć, a ochrona nie mogła opuścić swoich stanowisk. Polskie eventy - których już prawie nie ma - to, poza paroma przypadkami, zupełnie inna kwestia, ale Polska w wielu kwestiach jest daleko z tyłu...

Trance Chasers może się pochwalić cyklem imprez pod nazwą Planetarium. Śląsk jest terenem, gdzie trudno jest zorganizować trancowe wydarzenie no i nie mieliście łatwych początków. Jak myślisz, dlaczego akurat w tej części kraju muzyka trance jest tak niszowym gatunkiem?
Trance ma problemy wszędzie, nie tylko na Śląsku. Żeby coś się zaczęło rozkręcać, trzeba tak naprawdę mnóstwa środków, czasu i cierpliwości. Poza tym sukces (i nie mam tu na myśli zarabiania na organizowaniu, ale żeby w ogóle coś wypaliło) zależy od wielu czynników. Wspomniałem wcześniej, że bywały już na Śląsku próby robienia imprez w tym klimacie, ale wszystkie szybko się zwijały - dlaczego? Bo szefostwo danego klubu widząc, że na imprezę przyszło 30 osób zamiast spodziewanych 300, rezygnuje ze współpracy, nie biorąc pod uwagę, że na zebranie odpowiedniej publiki potrzeba czasu. Zresztą sami klubowicze również nie są bez winy, jeśli mają podejście typu "nie ma Armina - nie jadę" - a potem dziwią się, czemu na dobrą imprezę trance muszą przejechać pół Polski. Muszę tutaj wyrazić swój głęboki podziw i uznanie dla ekip We Love Trance i Essential Vibes, którzy dla mnie osobiście byli niezłym motywatorem i inspiracją do działania, bo to na jednej z imprez EV właśnie stwierdziłem, że skoro im się udaje, to dlaczego nam ma się nie udać? Wiem też, że są podobne plany w innych miejscach w kraju i każda taka inicjatywa jest moim zdaniem świetna, o ile organizatorzy nawzajem sobie pomagają, zamiast "podgryzać" i rzucać sobie kłody pod nogi.

W Twojej biografii czytamy, że preferujesz trance w klasycznym wydaniu, czyli oldschoolowe utwory. Faktycznie w Twoich setach zazwyczaj pojawia się przynajmniej jeden klasyk, ale reszta to trance "nowej generacji". Jak łączysz jedno z drugim?
Owszem, lubię sobie sięgnąć do nowszych utworów, ale nigdy nie kierowałem się datą wydania danego kawałka (ani, jak sądzi wiele osób, jego prędkością), tylko po prostu klimatem jaki w nim słyszę. Trance to dla mnie to ciężko definiowalne słowami coś, wzbudzające emocje i ciarki na całym ciele, co Solarstone świetnie nazwał "Pure Trance". Tego się nie da opisać, zdefiniować. To się po prostu czuje albo nie. A ja po prostu kocham ten klimat, czego wyrazem jest nie tylko DJing i organizacja imprez, ale także praca redaktora w jednym z portali o muzyce klubowej. Po prostu oddaję się swojej pasji jaką jest muzyka bez reszty, jak tylko potrafię najlepiej :)



Zdarza Ci się jeszcze grywać sety z gatunku techno?
Nie, to już dla mnie zamknięty rozdział. Nadal uwielbiam chodzić na imprezy ze starym, mocnym, ciężkim techno (w Młotkowni działa w tym temacie zaprzyjaźniony z nami kolektyw Tornado Crew), ale granie tego stylu po pewnym czasie zaczęło mnie męczyć, głównie dlatego, że bardzo mało wychodzi dobrej muzyki w stylu jaki lubię, a nowe "dark techno" jest dla mnie ciężko przyswajalne, musiał bym więc grać w kółko to samo.

Zazwyczaj grasz w tempie 140. Dziś występowałeś jako pierwszy co narzuciło Ci nieco wolniejsze tempo. Jak Ci się grało?
A nie mówiłem, że to jakieś ploty na temat tego tempa? :) Nie liczy się tempo, nie liczy się data, liczy się "feeling", a że wiele dobrych, klimatycznych tracków ma akurat 138 czy 140 BPM to po prostu przypadek :) Ba, czasem mam wręcz na odwrót, na przykład odczuwam już nieco znużenia UK Trance, które jest właśnie na 140 BPM. Poza tym jest też wiele utworów z wolniejszym tempem, które mają energię jakby miały 140 BPM, na przykład "Year Zero", które bardzo lubię grać i które poleciało także dzisiaj.

Zysk z dzisiejszej imprezy jest przeznaczony na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Skąd pomysł na takie przedsięwzięcie?
W sumie wyszło to całkiem spontanicznie, po prostu uświadomiłem sobie, że nasza impreza jest w przeddzień finału WOŚP, więc czemu by się przy okazji nie przysłużyć słusznej sprawie? Reszta kolektywu przyklasnęła pomysłowi. Poza tym, nam to również pomaga, bo w ten sposób docieramy do większej liczby ludzi, którym być może nasze imprezy spodobają się i już z nami zostaną.

Jak oceniasz dzisiejsze Planetarium? Widać progres w porównaniu z pierwszą czy drugą edycją?
Bardzo duży. Szczerze mówiąc, dzisiejsza impreza w porównaniu z poprzednią to jak niebo i ziemia. Na poprzednią zapewne spory wpływ miała niezbyt szczęśliwie dobrana data. Dzisiaj wygląda na to, że wszystko złożyło się bardzo dobrze. Zaskoczyło mnie, że całkiem spore grono miłośników psy-trance, którzy są raczej zamkniętym środowiskiem, niechętnie przyjmującym inne niż "ich" klimaty, całkiem dobrze się dzisiaj bawiło do "zwykłych" trance'ów.



Prosimy o kilka słów dla czytelników WeLoveTrance.pl.
Mam do wszystkich dwie prośby: Po pierwsze wspierajcie to, co się dzieje na polskim rynku muzyki klubowej, w każdym aspekcie - kupowania płyt czy utworów, chodzenia na imprezy oraz eventy (i kupowania biletów, nie liczenia na konkursy), promowania polskich artystów, producentów, DJów oraz organizatorów imprez. To wszystko dzieje się z myślą o Was i jeśli nie będzie Waszego wsparcia - "nie będzie niczego". A druga prośba - szukajcie nowych brzmień, zdobywajcie informacje, dowiadujcie się wszystkiego co tylko możliwe o muzyce, nie ograniczajcie się do tego, co serwują najpopularniejsze media i najbardziej modne kluby. Tylko dzięki temu będzie można się cieszyć muzyczną różnorodnością i każdy na pewno znajdzie miejsce dla siebie.

Dzięki za wywiad! Życzę wytrwałości i powodzenia we wszystkim co robisz!

Wywiad przeprowadziła Marta Waluś

 

 

    96 k | 192 k 96 k | 192 k 96 k | 192 k

Kontakt z serwisem Copyright © 2008 - 2012 WeLoveTrance  
statystyka