EKSKLUZYWNIE Z... ESSENTIAL VIBES | WeLoveTrance.pl
 


 
strona główna  



EKSKLUZYWNIE Z... ESSENTIAL VIBES

Paweł, Mateusz i Mariusz to trójka pomysłowych chłopaków z Warszawy, którzy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i stworzyć coś wyjątkowego. Wszyscy troje są utalentowanymi DJami, a każdy z osobna potrafi zawładnąć tłumem na swój sposób. Ich pasja i miłość do muzyki zaowocowała utworzeniem kolektywu, który co miesiąc daje możliwość trance'owych doznań. Ich gośćmi byli już m.in. Mark Sherry, Bryan Kearney, Paul Webster, Will Atkinson, Khomha, Dennis Sheperd, James Dymond, Sneijder, Arctic Moon, Idecent Noise, Skytech i wielu innych. Dziś specjalnie dla Was o polskiej scenie klubowej, oczekiwaniach i rozczarowaniach, prosto z Warszawy - Essential Vibes!



Cześć chłopacy! Jak się gra w Poznaniu w porównaniu z Warszawą?
Mateusz: Ja i Paweł mieliśmy już przyjemność grać w Poznaniu w Forcie Colomb na wrześniowej edycji We Love Trance (We LoveTrance 007 01.09.2012r. - przyp. red.) i grało nam się bardzo dobrze. Tak naprawdę nie ma znaczenia czy jest to Warszawa czy Poznań. Chodzi o to, żeby była publika, która wie po co przyszła i która wie, jaki kawałek w danym momencie leci.

Paweł: Ja osobiście podzielam zdanie Mateusza. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o publikę trance'ową, to nie ma podziału na miasta. Są po prostu ludzie, którzy jeżdżą tam, gdzie są dobre imprezy. U nas w Warszawie na przykład jest tak, że połowa naszej publiki to ludzie, którzy nie są z Warszawy, dlatego nie da się odpowiedzieć jak jest w Warszawie, a jak w Poznaniu. Ludzie różnie reagują na muzykę - oni znają te kawałki, wiedzą kiedy jest dobre przejście. Nie ma podziału na miasta. Jest tak samo zajebiście.

Mateusz: Ktoś gdzieś ładnie powiedział "Niech muzyka nas łączy" (uśmiech) (hasło przewodnie audycji We Love Trance - przyp. red.)

Mariusz: Jeśli mogę wtrącić swoje trzy grosze, to a propos łączenia przez muzykę mogę przedstawić bardzo świeże spostrzeżenia tuż po moim secie i naprawdę publika poznańska nie odbiega niczym od tej warszawskiej. Myślę wręcz, że naprawdę mają się czym pochwalić dlatego, że klimat był bardzo gorący i nie mogą sobie mieć nic do zarzucenia.



Essential Vibes powstało w 2011r. i jak się to zaczęło tak właściwie?
Mateusz: Generalnie zaczęło się od tego, że Paweł już wcześniej organizował imprezy, pod innym szyldem i z inną osobą, no i wszyscy zaczęliśmy się spotykać na tych imprezach, graliśmy tam. Mój debiut sceniczny był właśnie na imprezie Pawła całe wieki temu, bo w marcu 2011r. Czyli wspólne imprezy, później wspólne granie no i stwierdziliśmy po prostu, że fajnie by było połączyć nasze siły, nasze pomysły, inspiracje oraz naszą miłość do muzyki i zrobić coś, czego nie ma na warszawskiej scenie. W Warszawie akurat królują inne gatunki, oprócz komercji house, electro czy nawet dubstep, techno, natomiast jeśli chodzi o imprezy trance'owe to były kiedyś projekty, które zakończyły się jak się zakończyły, obecnie interesuje nas tylko nasz projekt. Tak więc stwierdziliśmy, że weźmiemy sprawy w swoje ręce i zrobimy coś, na co naprawdę ludzie czekają. A czekają, bo kiedy jeździliśmy na imprezy po całej Polsce, zawsze słyszeliśmy jeden tekst: Dlaczego zawsze musimy gdzieś jeździć, a u nas nie ma imprez tego typu, że już nie wspominając o evencie, a ludzie z Poznania mają to na miejscu, we Wrocławiu również, a my zawsze musimy się uganiać. Postanowiliśmy więc to zmienić.

Mariusz: Dokładnie tak jak Mateusz powiedział, a nawet pomijając ten fakt, że w Poznaniu to mają a dlaczego w Warszawie nie, sięgnąłbym nieco głębiej. Dlaczego w Polsce duże imprezy trance'owe mogą się odbywać tylko w ramach wielkich festiwali, a nie możemy zorganizować tego tak, jak to jest za granicą, w Anglii czy też i naszych sąsiadów, że impreza trance'owa, naprawdę dobrej jakości, odbywa się w klubie? Dlaczego inni mogą, a my musimy ograniczać się tylko i wyłącznie do festiwali, które tak naprawdę w większości odbywają się tylko latem? Znudziła nas już ta ciągła frustracja, ciągłe czekanie i zawód, dlatego wzięliśmy sprawy w swoje ręce. No i osiągnęliśmy swój cel, to na co tak długo czekaliśmy i tak naprawdę jak chcesz coś zrobić zrób to sam.



Wiele osób może uważać, że Warszawa jako ogromne miasto, jako stolica na pewno nie jest ograniczone pod względem muzycznym. Jak to wygląda z Waszej perspektywy, perspektywy organizatorów?
Paweł: Generalnie problem organizacji imprez kryje się w stereotypach. Np. jak ja zaczynałem organizować imprezy i chodziłem po klubach, chciałem nawijać temat imprez trance'owych. I taka sytuacja, którą zapamiętałem to było spotkanie w świetnym klubie, super nagłośnienie, super światło, lokal na wysokim poziomie. Spotkanie miało się odbyć o godz. 16.00. Zjawiłem się o 15.55. Mróz był -17 stopni, a właściciel zjawił się o godz. 17.00. Podszedł, pyta w jakim celu się spotkaliśmy, ja na to, że chciałbym zorganizować imprezę stricte trance'ową i odpowiedź "Trance? Dziękuję, do widzenia." Czyli generalnie jest ogromny problem pewnej świadomości managerów.

Mateusz: Ja może tutaj przytoczę przykład bardzo ciekawego maila. Do jednego z klubów wysłaliśmy ofertę naszej imprezy i odpowiedź ograniczyła się tylko do jednego zdania: Sorry, nie nasza etykieta.

Paweł: Czyli tak jak powiedziałem, problem z imprezami trance'owymi tkwi tak naprawdę w umysłach managerów. Mówisz "trance" i od razu kojarzy się to z naćpanymi ludźmi, że jest to muzyka dla dresów, że będą awantury, że będą piguły itp itd... My generalnie staramy się pokazać, że jest inaczej. Ja organizuję imprezy od lat 3, jako EV od 2 lat i, nie chcę tutaj robić żadnej reklamy, ale słowo honoru nigdy u nas awantury nie było. Powiedzmy, że jest u nas 300 osób na imprezie i ja do każdego mogę podejść i z nim pogadać, bo z każdym się z nam. I to jest piękne, to jest taka rodzinna atmosfera. Cieszy nas to ogromnie i umiemy się przeciwstawić tym stereotypom. Pokazaliśmy, że czy jest ludzi 100 czy 200 czy 300 atmosfera zawsze jest luźna. Grał u nas Bryan Kearney czy Mark Sherry i oni normalnie bawili się w tłumie.

Mateusz: Chciałem zaznaczyć, że możemy się pochwalić tym, że w ciągu dwuletniej historii EV nie mieliśmy ani jednej bójki na imprezie, wręcz przeciwnie, osoby zwaśnione ze sobą przychodziły i się godziły na tych imprezach. Tak jak głosi We Love Trance: niech muzyka nas łączy!

Paweł: Przyjeżdżają do nas osoby z Gdańska, Chorzowa, Katowic, Poznania, Łodzi dosłownie zewsząd i każdy z każdym świetnie się bawi, nie ma żadnych zatargów. Uważam, że jest to ogromny sukces, że łączymy ludzi.



Macie na swoim koncie sporą imprezę Bemowo Surround Sound Festival. Trudno jest zorganizować takie wydarzenie w Polsce?
Paweł: Bemowo Surround Sound Festival to był pomysł nas wszystkich. Uważaliśmy, że samą miłością do muzyki można zrobić wszystko. Zostaliśmy troszkę brutalnie zderzeni z prawdą. Nasza miłość do muzyki została w pewnym momencie po prostu wykorzystana. My jesteśmy takimi ludźmi, że mimo iż czasem możemy się przejechać na imprezie to się nie poddajemy i dalej robimy swoje. Bemowo Surround Sound Festival to była impreza, w którą my uwierzyliśmy i poświęciliśmy się w całości, żeby zorganizować ten event. Czy można go nazwać udanym? Nie wiem. Wiem, że jesteśmy dumni, że mimo wszystko impreza się odbyła. Jesteśmy dumni, że się tego podjęliśmy, że udało się to doprowadzić do końca, że wystąpiło u nas 8-miu artystów zagranicznych itd. to wszystko jest super. Duży wpływ na frekwencję miała niestety pogoda, było naprawdę nieciekawie. Ogólnie przy organizacji tej imprezy zetknęliśmy się z wieloma czynnikami, z którymi wcześniej nie mieliśmy "przyjemności".

Mariusz: Z pewnością organizacja takiej imprezy to jest dla nas cenne doświadczenie i cieszymy się, że event się odbył. To jest najważniejsze.

Mateusz: Wszyscy dobrze wiemy, że ostatnio w Polsce zostało odwołanych kilka większych imprez. Zacząłem czytać wypowiedz ludzi i załamałem się. O wszystko obwinia się organizatorów, miesza się ich z błotem, a ludzie tak naprawdę nie zdają sobie sprawy, jakie to jest wyzwanie zorganizować taką imprezę i że jest to przede wszystkim ogromne ryzyko finansowe, a także kosztuje to organizatorów wiele zdrowia psychicznego i fizycznego. My się o tym przekonaliśmy na własnej skórze. 2 tygodnie przed imprezą pojawiły się problemy ze sponsorem. Będąc na naszym miejscu obstawiam, że 99% organizatorów zrezygnowałoby i odwołało tę imprezę. My nie chcieliśmy zawieść ludzi, którzy czekali na tę imprezę. Byliśmy świadomi, że będzie nas to słono kosztować, ale nie powstrzymało nas to, żeby doprowadzić organizację do końca. Jesteśmy takimi fanatykami muzycznymi, że jedyne co się dla nas liczyło to żeby impreza się odbyła, niezależnie od kosztów.



Pytanie do Pawła - słuchając Twoich setów można zauważyć, że starasz się zagrać jak najwięcej kawałków w jak najbardziej energicznej oprawie. To jest Twój przepis na udany występ?
Generalnie to jest po prostu mój styl. Mój przepis na udany set to jest unikanie breaków, swoje sety nazywam potocznie "killing break" (uśmiech) Każdy do tego podchodzi inaczej. To nie jest tak, że ja sobie to wymyśliłem ot tak, bo mi się nudziło, tylko to są moje obserwacje. Często bywało tak, że wchodziłem breakiem, a ludzie w ogóle nie wiedzieli, o co mi chodzi. Stali, nie wiedzieli co ze sobą zrobić, niby fajnie, ale czekali na drop. I dlatego postanowiłem, że musi być non-stop bassline i tak się narodził mój styl. Jedni to lubią, inni nie.

Wszyscy troje jesteście stałym składem imprez EV. Czy każdy z Was ma swój charakterystyczny styl, tak że stali bywalcy wiedzą czego się spodziewać?
Paweł: Uważam, że na tym m.in. polega nasza różnorodność jeśli chodzi o sam kolektyw. Mamy człowieka, który gra progressive trance, który gra nieco wolniej ale też energicznie i jest to Mariusz. Mamy człowieka, który zdrowo napierdala i wcale się tego nie wstydzi, gra traki 140 UK i to jest Mateusz. I mieliśmy człowieka, który kiedyś grał bardzo różnie, ale obecnie jest to zdecydowanie bardziej podobne do Mateusza, czyli na 140. Ja i Mateusz 140, Mariusz nieco wolniej, ale jeszcze kiedyś go nauczymy... (śmiech)

Mariusz: Chciałem zaznaczyć, że różnie bywało. W tej chwili już może niekoniecznie 140 UK, raczej progressive kontra UK, ale spokojnie przechodzimy do UK, Paweł dzisiaj (wywiad przeprowadzony podczas We Love Trance Club Edition 009 dn. 01.06.13r. - przyp. red.) się dobrze bawił na moim secie, więc jesteśmy na dobrej drodze (śmiech)

Mateusz: Chciałbym zaznaczyć, że Paweł nawet jeżeli mówi, że preferuje bardziej UK to i tak zawsze w każdym jego secie można znaleźć całe spektrum różnych utworów czy to wolniejszych czy to szybszych, starszych również.

Paweł: Dlatego właśnie uważam, że cała nasza trójka to taka fajna mieszanka. Przychodząc na imprezę każdy fan gatunku trance znajdzie coś dla siebie. Od progressive przez uplift po UK.



Mateusz - Ty w lipcu 2011 grałeś na GlobalGathering w Gdańsku. Na chwilę obecną zagrałbyś tak samo czy raczej dostosował się do bieżących trendów?
Ciężko powiedzieć, bo tak naprawdę wtedy kiedy grałem na GlobalGathering to była to trzecia impreza w moim życiu (uśmiech), więc było to nie lada wyzwanie dla mnie i tak naprawdę tamten set to było spełnienie moich marzeń. Jak jeszcze nie zajmowałeś się djingiem to mieliśmy ze znajomymi rozmowy pt. "Gdybyś był DJem to byś zagrał to czy tamto", więc na GG starałem się zagrać całe spektrum nie tylko nowych ale też starszych kawałków, które tak naprawdę siedziały we mnie od dłuższego czasu i zawsze marzyłem, żeby je zagrać. I tym sposobem wyszedł właśnie taki set. Na chwilę obecną siedzę w trochę innych klimatach, mimo tego że w 2011 również preferowałem szybsze brzmienia, ale wtedy to był jeszcze czas kiedy potrafiłem grać kawałki od 128bpm do 138-140bpm. Teraz zdecydowanie obstaję przy tech-trance, UK, ponieważ według mnie przez ostatnie 2 lata, a to jest bardzo krótki okres, muzyka bardzo się zmieniła i na samym środku jest taka jakby luka pomiędzy tym wolniejszym trancem zachodzącym o big roomy nawet a tym szybszym, upliftem czy techem. Brakuje pomiędzy tymi dwoma światami takiego powiedzmy łącznika, którego ja zawsze używałem. Tym sposobem stanąłem przed wyborem: albo iść w dół albo iść w górę. Wybrałem górę i nie żałuję.



Na Waszym oficjalnym fanpage piszecie, że zbrzydły Wam klimaty komercyjne, pseudo elektro czy hity poprzednich dekad. Jak więc najskuteczniej zareklamować Trance i Techno?
Paweł: Jeśli chodzi o krytykę innych gatunków to wzięło się to stąd, że wchodzą do klubu w Warszawie, których jest na pęczki w mieście, usłyszysz albo lata 80./90. Jeżeli jest to już muzyka elektroniczna to jest to electro, dubstep i tego jest przesyt po prostu. To właśnie też zrodziło pomysł naszych imprez.

Mariusz: Myślę, że najlepiej zapytać kogokolwiek, kto wychodzi z naszej imprezy jak się bawił. I to będzie najlepsza reklama.

Paweł: To jest proste: klimat, muzyka i bliskość między klubowiczami. To są 3 podstawowe elementy naszych imprez. Tak jak Mariusz powiedział, mamy na swojej imprezie osoby z Katowic, Białegostoku i Poznania, które są na każdej edycji. Nasze imprezy są biją na głowę niejeden event choćby dlatego, że każdy może podejść na metr odległości od DJa, podać mu rękę. Gdzie klubowicz może się pobawić z Bryanem Kearneyem czy Markiem Sherry ot tak? No nigdzie. Wydaje mi się więc, że nasz główny atut to klimat.

Mateusz: Poza tym walczymy z szeroko pojętym wyrażeniem "Puść coś normalnego".

Mariusz: Ja powiem tak: Nawet dla największych sceptyków mam taką radę, niech przyjadą na imprezę EV chociaż raz. Jeżeli będą niezadowoleni, zniesmaczeni naprawdę nie będę nalegał w żadnym stopniu, ale powinni osobiście się przekonać jak u nas wygląda impreza. 2 lata temu nie znaliśmy naszej publiki, a w tym momencie można powiedzieć, że tworzymy dużą rodzinę, która jest na każdej naszej imprezie, nawet wtedy, kiedy gramy tylko my. Myślę, że na dzień dzisiejszy jest to ok. 100 osób, więc to też o czymś świadczy. To jest wyjątkowe jak ktoś rzuca wszystko i jedzie na imprezę do Warszawy tylko po to, żeby posłuchać muzyki, którą kocha i spotkać się z ludźmi, którzy podzielają jego pasję. Dlatego do tych wszystkich, którzy jeszcze zastanawiają się czy wpaść na imprezę Essential Vibes, czym jest Essential Vibes i czy warto przyjechać na Essential Vibes: Przyjedźcie a sami się przekonacie jaki u nas panuje klimat.

Paweł: Mam jeszcze taką uwagę, że zauważyłem masę ludzi, którzy jak słyszą, że coś jest polską produkcją, polskim eventem to od razu zakładają, że jest kiepskie. Jeżdżą na imprezy na Czechy, do Holandii, bo imprezy tam są super i temu nie przeczę. Co nie zmienia faktu, że jeżeli chcemy, żeby w Polsce też były takie wydarzenia, żeby się coś działo to trzeba zaufać polskim inicjatywom. Powiedzmy sobie szczerze, skąd organizatorzy mają czerpać środki, skąd mają czerpać inspirację i swoje pomysły? Tylko i wyłącznie z udanych imprez. Jeżeli uważacie, że polski biznes eventowy aktualnie upada to rozwiązanie jest proste i niezmienne od wielu lat: Trzeba go odbudować. Jeżeli nie dacie szansy EV czy WLT, które cały czas się rozwijają, robią coś nowego, robią zajebiste rzeczy, to przekonanie, że czeskie czy holenderskie jest lepsze będzie się utrzymywało cały czas. Trzeba dopuścić do głosu te nowe organizacje. I tutaj Mateusz trafnie to podsumował, że przykładowo na imprezie gra troje debiutantów znanych w Polsce, ale nie ma Armina. I Mateusz kiedy powiedział świetny tekst: Nie ma Armina nie jadę. Zgadzam się, że polscy klubowicze mogą narzekać, bo kiedyś na jednej imprezie mieli Armina i Tiesto, ale jeżeli chcą coś zmienić, to trzeba zacząć od podstaw. Tak więc apel to polskich klubowiczów: Wspierajcie polskie produkcje i polskich organizatorów. Są nowe pomysły, świeża krew tylko trzeba dać im szansę.



Mariusz - Ty jesteś dużym fanem Markusa Schulza. W czym chciałbyś go naśladować, chodzi o styl a może o całokształt?
Markus Schulz to przede wszystkim inspiracja i od niego zaczęła się moja miłość do muzyki elektronicznej. Był to rok gdzieś 2003 lub 2004 i klimaty głębokie, progresywne, ale może przejdę do tego, co Cię interesuje. Markus Schulz zaraził mnie przede wszystkim klimatem, jaki potrafi stworzyć w swoich setach oraz przesłaniem, tą ciągłą płynącą energią, która płynie z jego setów. Te progresywne brzmienia, big roomowe klimaty...Markus Schulz jak dla mnie jest jedynym takim wyznacznikiem tego rodzaju muzyki elektronicznej. Dlatego ograniczyłem się do określenia "tego rodzaju muzyki elektronicznej", bo to nie jest czysty trance. Trzeba powiedzieć otwarcie, że Markus Schulz to jest przede wszystkim big room, mieszanka techno, big roomu, trance'u i progressive. To trzeba mieć na uwadze. I moim zdaniem to jest idealna mieszanka i on potrafi to świetnie pokazać w swoich setach, co dla mnie jest spełnieniem, bo kocham wszystkie te style. Dla mnie on zawsze będzie numerem 1. Warto tutaj nadmienić, że w chwili obecnej nie reprezentuje on już podczas swoich występów takiego poziomu jak kiedyś, ale mimo to naprawdę dla wszystkich, którzy w czwartek 18.00 włączają Digitally Imported on wciąż pokazuje klasę.



Czy nie myśleliście nigdy, żeby połączyć siły i wspólnie pójść w stronę produkcji?
Mateusz: Hmm...to jest nieco problemowa kwestia, ponieważ Mariusz czułby się zepchnięty na drugi tor w tym momencie przez to, że Paweł zaczął bardziej lubować się w klimatach 140bpm...

Mariusz: Może zaznaczmy kilka kwestii, mianowicie: logistyka, styl oraz możliwości (śmiech)

Mateusz: Logistyka to jest problem, ale już niektórzy pokazali, że można to ogarnąć.

Mariusz: Tak, przede wszystkim jednak ciężko jest mieszać style tych, którzy lubią bardzo szybkie, dynamiczne, UK trance'owe brzmienia z tymi, którzy wolą np. głębsze, progresywne klimaty na pograniczu 128bpm.

Mateusz: Generalnie my z Pawłem zaczęliśmy się już bardziej tym interesować do tego stopnia, że obydwaj zainwestowaliśmy w sprzęt do produkcji, ale została nam jedna mała sprawa, mianowicie znalezienie czasu na to, bo jest to bardzo czasochłonne (uśmiech)

Paweł: Tak, organizacja imprez zajmuje ogrom czasu i wielu ludzi pyta nas, czy zajmujemy się również produkcją. Bardzo chętnie, ale niestety jest tak, że albo jedno albo drugie.

Mariusz: Dodam tylko tyle: Jeżeli chcesz zrobić coś dobrego musisz się temu poświęcić w całości. Niestety w dzisiejszych czasach mamy tyle rzeczy na głowie i żeby zająć się jeszcze czymś takim ciężko jest znaleźć na tyle czasu, by poświęcić się produkcji w całości.



Na koniec prosimy jeszcze o kilka słów dla czytelników WeLoveTrance.pl.
Mariusz: Dziękujemy wszystkim, którzy dotrwali do końca tego jakże długiego wywiadu (śmiech), bo jeżeli dotrwaliście aż do tego momentu, to znaczy, że naprawdę Was to interesuje i mam nadzieję, że zobaczymy się już na najbliższej imprezie Essential Vibes w Warszawie (prawdopodobnie wrzesień 2013r. - przyp. red.)

Paweł: Ja tylko dodam trzy słowa, które zawsze powtarzam jak mantrę: Nasza przyszłość, nasza marka, nasz rozwój są w Waszych rękach. Jeżeli dacie nam szansę na dalszy rozwój to udowodnimy, że jesteśmy godni Waszego zaufania. Przyszłość nasza jest w Waszych rękach, więc jeżeli chcecie, żeby polski rynek muzyczny, polski rynek eventowy się rozwijał to zaufajcie mu i inwestujcie w niego. Tak jak głosi nasze hasło: My dla Was, Wy dla nas.

Wywiad przeprowadziła Marta Waluś

 

 

    96 k | 192 k 96 k | 192 k 96 k | 192 k

Kontakt z serwisem Copyright © 2008 - 2017 WeLoveTrance  
statystyka