EKSKLUZYWNIE Z... GIUSEPPE OTTAVIANI | WeLoveTrance.pl
 


 
strona główna  



EKSKLUZYWNIE Z... GIUSEPPE OTTAVIANI

Twierdzisz, że kiedy wykonujesz live acty, to ustanawiasz więź pomiędzy publicznością a muzyką, a sam jesteś swego rodzaju "łącznikiem". Co z DJami, którzy podczas swoich występów "tylko" miksują?
Chodzi o to, że miksowanie kiedyś było mega umiejętnością, używania winyli było całkiem trudne. Obecnie wszystko jest znacznie łatwiejsze. Chodzi o co innego, bardziej o granie niż prawdziwy djing. To jest bardziej tworzenie muzyki na zasadzie wyprodukować muzykę, sprzedać muzykę i zagrać tę muzykę na scenie. Jeśli chodzi o mnie to sposób, w jaki gram polega na zasadzie - im bardziej emocjonalny styl, tym lepszy występ, ponieważ kiedy masz przed sobą tłum, możesz obserwować jego reakcję, jesteś tam ze swoim keyboardem i grasz. Możesz na przykład zmienić melodię, zaimprowizować coś i wszystko to zależy od reakcji ludzi. Jeśli grasz jako DJ, grasz cały kawałek i nic więcej nie możesz zrobić, po prostu grasz utwór a później szukasz następnego, ale kiedy grasz live możesz to zmienić, improwizować podczas występu i wszystko się może zdarzyć.



Jesteś kolejnym przykładem DJa, który zaczynał karierę wspólnie z innymi artystami, mówię tutaj o projekcie NU NRG (Andrea Ribeca/Giacomo Micciche 1999). Uważasz, że to dobry start? Czy nie lepiej od razu wszystkie produkcje i sukcesy mieć na swoim koncie?
Cóż to było lata temu i oczywiście był to mój pierwszy projekt. W tamtych czasach mieliśmy swój własny styl, który był świeży i innowacyjny, a live acty robiliśmy od samego początku i dlatego ja osobiście nadal je robię. Bez wątpienia były to najważniejsze dla mnie chwile, bo tak wszystko się zaczęło, jeśli chodzi o moją profesjonalną karierę. Jednak rzeczy się zmieniają, a my osiągnęliśmy punkt, w którym dalsza wspólna współpraca nie była już możliwa, więc się rozstaliśmy. Musiałem więc zacząć, nie powiem że od zera bo byłem już rozpoznawalny, ale jednak musiałem znów ustanowić swój własny styl i odbudować karierę. Niczego nie żałuję, ponieważ to był naprawdę ważny okres w moim życiu, ale pod koniec miało się uczucie, że coś jest nie tak, więc teraz czuję się o wiele lepiej sam. Jeśli czujesz się dobrze, robisz dobrą muzykę. To nie jest byle jaka praca, to typ pracy przepełnionej emocjami, a muzyka odzwierciedla twoje uczucia. Jeśli satysfakcjonuje cię to co robisz, to efekt będzie dobry.

Niedawno podczas wywiadu Solarstone powiedział mi, że jesteś jednym z jego ulubionych producentów. Jego najnowszy album ma być manifestacją "czystego trance'u". Ty również starasz się produkować "czysty trance"?
Hmm, nie. To znaczy wiadomo, że kocham trance jako producent trance'owy, ale chodzi o to, że jestem powiązany z muzyką klasyczną i trance, który dawno temu był czymś, co łączyło melodię trance'ową i beaty muzyki technicznej. Kiedyś, na początku słuchałem dużo muzyki techno, ale później mieszałem melodie i trance był doskonałym połączeniem melodii klasycznej i techno. W chwili obecnej wszystko się zmienia, wszystko ewoluuje i ja również się rozwijam. Tak więc główną rzeczą, nad którą pracuję, jest melodia. Oczywiste jest, że nie zamierzam produkować "czystego trance'u" tak jak to było w latach 90. do 2000. Staram się więc uzyskać nowy dźwięk i rozwijać go. Najważniejszą rzeczą jest, że spróbuję przekazać moją osobowość i chcę, żeby ludzie mnie rozpoznawali do tego stopnia, że kiedy będziesz czegoś słuchał to powiesz "OK, to jest Giuseppe". Tak więc nie tracić swojej osobowości, ale ciągle produkować coś świeżego.



Jak nawiązałeś współpracę z Paulem van Dykiem i jego VANDIT Records?
VANDIT było moim domem od samego początku. Wszystko zaczęło się tam. Stworzyłem utwór gdzieś około roku 2000, który nosił tytuł Dreamland i Paul van Dyk wydał go w swojej wytwórni. To był początek mojej profesjonalnej kariery. Zostałem NU NRG, później się rozeszliśmy, wyprodukowałem wiele kawałków i to był początek mojej kariery solowej. Tak więc czuję się częścią rodziny już 11 lat i za każdym razem, kiedy możemy zrobić coś razem, jest to czysta przyjemność i oczywiście naprawdę się cieszę, że mam na płycie kolejny utwór z Paulem.

Jesteś entuzjastą technologii związanej z produkcją muzyki. Używasz najnowszego sprzętu i oprogramowania, czy masz już jakiś sprawdzony "zestaw", którego się trzymasz?
Cóż właściwie nie, ale jeśli chodzi o sprzęt elektroniczny i komputery to musisz być ostrożny. Jeśli znajdziesz odpowiadający Ci zestaw, który działa dobrze - trzymaj się go. Czasami jest ciężko, bo ludzie oczekują, że będę używał całej najnowszej technologii, jaka jest dostępna.
Naprawdę?!
Tak! No wiesz, powinniśmy być w stanie radzić sobie z najnowszą technologią, ale czasami najnowsza nie znaczy najlepsza, więc mam swój własny zestaw, mam swój sposób obchodzenia się z technologią i na razie nie będę tego zmieniać, zostanie tak jak jest. Wszystko niewiarygodne co niedługo wyjdzie na rynek na pewno przetestuję, ale nie jestem pewien czy wykorzystam to podczas występu.



Mówi się, że Włosi mają gorącą krew, stąd tyle energii podczas Twoich występów?
Nie wiem, raczej nie. Czasami po prostu lubię naprawdę rozgrzać atmosferę. Dzieje się tak raczej dlatego, że kocham to co robię i to jest powód, dla którego wkładam w to całą energię.

Live act raczej nie jest występem spontanicznym. Zawsze masz wszystko dopięte na ostatni guzik, zaplanowane?
Nie, tak właściwie to wszystko jest improwizowane. To jest dobra rzecz w graniu live. Mam już coś tam obmyślone w głowie, pytam chłopaków na backstage "co tam mogę zagrać?" a oni mówią "a tak, zagraj to to i tamto". Nie zamierzam niczego planować. Chcę zobaczyć reakcję tłumu na pierwszy utwór, a później zobaczymy. Nigdy nie wiesz, co się wydarzy. Zagram coś, zobaczę reakcję i potem zagram resztę krok po kroku. To jest dobra rzecz w graniu w ten sposób.



Jaki utwór ostatnio naprawdę przyprawił Cię o gęsią skórkę i co w nim jest wyjątkowego?
Obecnie mam mnóstwo materiału, który wychodzi, ale w kwietniu br. VANDIT wydało moją współpracę z Betsie Larkin pt. Toys. Byłem naprawdę zadowolony, bo był to styl nieco inny niż ten, który prezentuje zazwyczaj. Nie powiem, że bardziej komercyjny, ale i tak nie było to moje typowe brzmienie a i tak ludzie, listy przebojów i wszyscy zareagowali tak jak zawsze i to było niezwykle satysfakcjonujące. Współpracowałem również z Seanem Tyasem, czego wynikiem było Arcobaleno, które w języku włoskim oznacza "tęcza". To czysty rodzaj trance'u, który uwielbiamy. Pozytywną rzeczą jest, że nawet jeśli wyprodukuję numer bardziej klasyczny jak Arcobaleno czy Toys również to i tak otrzyma pozytywną reakcję publiczności, a to oznacza, że nie ważny jest styl jaki grasz. Jeśli robisz dobrą muzykę, reakcja też będzie pozytywna.

Starasz się być indywidualistą czy zmieniasz się razem z muzyką?
Staram się po prostu robić to, co lubię. Nie wiem, którą drogą pójdę. Tak jak powiedziałem wcześniej: chcę zachować moją osobowość. Kariera artysty jest taka, że nigdy nie wiesz co się wydarzy, więc rozwijanie się, dawanie ludziom czegoś świeżego zawsze jest pozytywem. Ponownie: nie musisz tracić swojej osobowości. To nie jest jakaś wielka zmiana. Eksperymentować, robić różne rzeczy, ale pozostać sobą.



Czego na początek potrzebuje artysta, żeby zająć się produkcją?
No cóż, w chwili obecnej potrzebujesz tylko (uśmiech) komputera i oprogramowania, którego wszyscy używają. To całkiem proste. Nie jest już tak jak lata temu, kiedy musiałeś wydać mnóstwo pieniędzy na to. Osobiście tworzyłem moje studio od 1997 roku i skończyłem 2 lata temu.
Wygląda na to, że masz tam sporo sprzętu.
Tak, mnóstwo drogiego sprzętu. I ja to zrobiłem w ten sposób. Jest mi całkowicie na rękę taki sposób tworzenia muzyki i budowania studio.
Więc kiedyś było lepiej.
Nie nie, nie mogę powiedzieć czy lepiej było kiedyś czy teraz. Twierdzę jedynie, że jest inaczej i wszystko zależy od tego jak to czujesz, bo możesz produkować muzykę nawet przy pomocy laptopa jeśli jesteś w tym dobry - w porządku! Jeśli ci to pasuje - w porządku! Nie jestem typem faceta, który potrafi tworzyć dźwięki klikając myszką. Ja musze czuć muzykę dotykając keyboardu, więc pod tym względem jest inaczej. Kocham muzykę klasyczną, kocham fortepian i takiego uczucia szukam.



Czy możemy prosić o kilka słów dla czytelników WeLoveTrance.pl?
Witajcie! To przyjemność być znów w Polsce. Byłem tutaj na Sunrise w 2007 roku, więc minęło już trochę czasu, ale świetnie jest wrócić. Kocham Wasz kraj. Nie wiem, co się wydarzy dzisiejszego wieczoru, ale już wygląda to rewelacyjnie!

Wywiad przeprowadziła i przetłumaczyła Marta Waluś

 

 

    96 k | 192 k 96 k | 192 k 96 k | 192 k

Kontakt z serwisem Copyright © 2008 - 2017 WeLoveTrance  
statystyka