EKSKLUZYWNIE Z... SIED VAN RIEL | WeLoveTrance.pl
 


 
strona główna  



EKSKLUZYWNIE Z... SIED VAN RIEL

Sied van Riel gościł w Polsce trzykrotnie. Wszystkie trzy występy odbyły się w 2009 roku. Odwiedził Bydgoszcz, a następnie Gdańsk i Łódź. Udzielił nam wywiadu dosłownie na kilka dni przed ważnym występem na Trance Energy w Utrechcie oraz oczywiście ASOT 450 we Wrocławiu. Zapraszamy do czytania!



Wcześnie zająłeś się graniem , bo już w wieku 13 lat. Jednak Twoja przygoda z muzyką rozpoczęła się z oldschool/hardcore, a nie od trance'u. W wywiadach mówisz, że to nie wynikło samo z siebie, ale że to Ty zdecydowałeś się na tę zmianę. Co Cię skłoniło, żeby zająć się trancem?
Miałem dość tego ciężkiego brzmienia i chciałem się skupić na czymś zupełnie innym. Chciałem, żeby to było coś, w czym mógłbym się bardziej odnaleźć.

Po wydaniu Twojego pierwszego release'a "Fearless" wybrałeś się w trasę z Tiesto. Jaka była Twoja pierwsza myśl kiedy usłyszałeś, że Tiesto chce właśnie z Tobą jechać w trasę koncertową?
Szaleństwo! W takim sensie, że praktycznie z dnia na dzień stanąłem obok DJ nr 1 na świecie.

Przytłoczyło Cię to trochę, ponieważ wszystko szybko się działo czy byłeś "nieustraszony" i pełen entuzjazmu?
To było zdecydowanie coś! Ale jestem osobą, która dość twardo stąpa po ziemi, więc nie miałem problemu, żeby zostać sobą. Stałem się tylko bardziej zmotywowany.

Powiedziałeś: "Życie jest w dziejszych czasach zbyt poważne". Zgadzam się z Tobą! Dlaczego zadecydowałeś, że w Polsce będziemy świętować 450 wydanie Twojego radioshow "A Sied of Trance"?
W sumie to nie jest tak, że to ja zadecydowałem. Myślę też, że przez to, że mam bardzo napięty kalendarz (na przyklad teraz odpowiadam na te pytania z mojego pokoju w hotelu w Miami). Polska była jedynym miejscem gdzie to show mogło się odbyć - baaaaardzo się z tego cieszę! Haha! A życie jest faktycznie zbyt poważne.

Twoje prawdziwe radioshow nazywa się "Rielalistic". Jak się sprawy mają z Twoją audycją?
Bardzo dobrze. To aktualnie audycja z największą liczbą słuchaczy na ah.fm., co mnie oczywiście bardzo cieszy.



W 2008 roku zostałeś ambasadorem organizacji Dance4Life, która ma na celu edukację społeczności klubowej na temat problemu HIV/AIDS. W związku z tą funkcją oddałeś za darmo swój kawałek, który ukazał się na albumie Dance4Life. Co chcesz przez to powiedzieć? Uważasz, że branie udziału w tego typu przedsięwzięciach jest powinnością sławnych ludzi?
Dla mnie to żadna powinność. Nigdy bym nie wziął udziału w czymś, co według mnie jest nieodpowiednie lub jeśli miałbym choć cień podejrzeń, że część datków trafia do niewłaściwych osób. Według mnie D4L pozytywnie oddziałuje na młodych ludzi, a przy okazji wykorzystuje jeszcze muzykę. Ambasadorzy, którzy zwykle są znanymi ludzmi, mogą inspirować ludzi zarówno do "wyciągania" z siebie tego co najlepsze jak i do tego, aby nadać swojemu życiu pozytywny wymiar. Poza tym dzięki projektowi D4L ludzie stają się bardziej świadomi niektórych sytuacji i niebezpieczeństw.

Pracujesz nad swoim albumem, prawda? Czego możemy się po nim spodziewać?
Nowe brzmienia i szerokie spektrum muzyczne. Więcej jednak nie mogę powiedzieć.

Ponoć Twoja współpraca z Ummetem Ozcanem ma być dla nas zaskoczeniem. W jakim sensie?
To, że wspólnie z Ummetem stworzyłem kawałek może być już zaskoczeniem dla niektórych. Myślę, że ludzie się raczej tego nie spodziewali. Sama produkcja jest mocna. To połączenie mojego stylu i Ummeta.

Produkcje wydajesz pod własnym nazwiskiem. Nie używasz aliasów. Dlaczego?
Nie mam takiej potrzeby. Wszystko co robię, wychodzi spod mojego własnego Contrastu...



Ludzie czasami mówią, że Twoje sety za każdym razem są inne. Nie wiadomo czego można się po Tobie spodziewać. Zgadzasz się z tym? Jeśli tak, to robisz to specjalnie czy to zależy od atmosfery?
Myślę, że coś w tym jest. Próbuje wyczuć atmosferę imprezy, dlatego zanim sam zacznę grać, trochę kręcę się po imprezie i obserwuję. Dopiero jak jestem na scenie, to decyduję co i jak zrobię. Dostaję niejako impuls od publiczności i robię wszystko co w mojej mocy, żeby ludzie po imprezie byli zadowoleni z tego, co zaprezentowałem.

Słyszałeś kiedyś o "cheatsheet"? Z tego co ja wiem, to kartka, na której DJ zapisuje numery, które chce zagrać danego wieczoru. Co o tym sądzisz? Nieprofesjonalne czy wszystkie chwyty dozwolone?
Wszystkie chwyty dozwolone. Jestem w stanie to zrozumieć. Czasami mi się zdarza, że nagle przypomni mi się jakiś kawałek, który chciałbym zagrać, ale potem po prostu o nim zapominam. Ale z drugiej strony... Jestem zadowolony z seta, więc wszystko jest ok :)

W tym roku zagrasz na Trance Energy na scenie High Contrast Invites In Charge Records. Motto tej imprezy brzmi "Prepare To Dance". Zakładam, że to przekaz dla imprezowiczów. A dla DJ'ów, którzy będą dla nich grać powinno być "Prepare..."?
Prepare to dance your ass off!!!!



W krótkim czasie osiągnąłeś spektakularny sukces. Jakie teraz są Twoje cele i marzenia?
Chcę jak najdłużej żyć i cieszyć się ze wszystkiego, czego doświadczam i robię. Mam nadzieję, że będę mógł jeszcze długo być częścią tej branży oraz, że będę miał możliwość grać na coraz to większych eventach. Poza tym chcę się zawsze ulepszać pod względem produkcji i setów. Właśnie zakupiłem nowiutkie studio i zawsze próbuję się czegoś nauczyć z setów, które gram.

Jak wyglądają Twoje plany na 2010 rok?
Mam już zaplanowanych mnóstwo występów na ten rok - istne szaleństwo. Zamierzam wydać "InRielTime2" i mój album. Reszta to imprezy i dobra zabawa.

Chciałbyś coś jeszcze powiedzieć internautom odwiedzającym www.WeLoveTrance.pl?
Dzięki za wywiad i do zobaczenia na ASOT 450!!! Mury zadrżą!

Wywiad przeprowadziła i przetłumaczyła dla serwisu WeLoveTrance.pl Paulina Duszczak

 

 

    96 k | 192 k 96 k | 192 k 96 k | 192 k

Kontakt z serwisem Copyright © 2008 - 2017 WeLoveTrance  
statystyka